EKO-PLUS
List z dalekiego kraju...

Do Radia Plus Śląsk trafił list przesłany przez o. Adama Bartyzoła - misjonarza z Chile.
Czytamy w nim m.in.: "Jak wiecie, doświadczyliśmy kataklizmu, który przeszedł wszelkie wyobrażenia. Potrzebujemy pomocy. Wyciągamy o nią pokornie dloń.


Oto obszerne fragmenty listu:
Przesyłam tekst - moje świadectwo. Jeżeli Państwo uznają, iż można go w jakiś sposób wykorzystać na falach Waszego Radia dla dobra poszkodowanych, będę wdzięczny. Nawet nie chodzi o to, byście podawali numer konta. Ważne, by dobra wola ludzi przerodziła sie w konkretny czyn, a w jaki sposób zostanie ona skanalizowana, to już sprawa drugoplanowa.

/.../ Gdy kilka lat temu posłano mnie do Copiapo, musiałem jechać 12 godzin autobusem ze stolicy Santiago. Po przyjeździe oczom moim ukazał się widok, który na początku szokuje i przygnębia: bieda i ubóstwo otulone w kolor szarości. Tak na pierwszy rzut oka wygląda pustynia i miejscowości na jej obszarze. Deszcz pada u nas co 8 lat.
Chile jest jednak cudownym krajem. Na obszarze, który ciągnie się przez prawie 5 tys. km, znajduje się wszystkiego po trochu: góry, pustynie, wulkany, ocean, jeziora, rzeki, lasy...
Mieszkam około 1300 km od miejsca, które uznaje się za epicentrum niedawnego trzęsienia ziemi. Pamiętnej nocy 27 lutego obudziły mnie odgłosy ruszających się ścian i mebli; mój dom zaczął się kołysać. Obrazy na ścianie przypominały wahadło ściennego zegara. Trwało to ponad minutę, co od razu czyniło go podejrzanym; zazwyczaj wstrząs nie przekracza kilku lub kilkunastu sekund. Dziwne kołysanie „na fali” powoli się uspokajało. Układałem się ponownie do snu, gdy mnie obudził telefon moich znajomych. Ostrzegali, że powinienem jak najszybciej schronić się w bezpiecznym miejscu; oni, całą rodziną, stali już na ulicy w oczekiwaniu na to, co może nastąpić.
Zgasło światło. Tak zwykle dzieje się przy większych wstrząsach. System odcinania prądu jest automatyczny. urwała się łączność we wszystkich telefonach stacjonarnych i komórkowych. W ciemnościach nie sposób było porozumieć się z kimkolwiek, nikt też nie miał dokładnych wiadomości o kosekwencjach doznanego wstrząsu. Ktoś ze znajomych otworzył radio na baterie. Stacje chilijskie nie działały. Dochodziły do nas jedynie relacje zza wysokich Andów, z Argentyny. Dowiedzieliśmy się, że południe kraju, począwszy od stolicy kraju Santiago, objęło silne trzęsienie ziemi. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że ogrom kataklizmu przechodził wszelkie wyobrażenia.

Chcę Was zachęcić, byście przyłączyli się do tych, którzy w geście solidarności podają nam rękę. Nie chcę Wam podpowiadać, co i jak trzeba robić, by zebrać kilka groszy, za które potem kupimy żywność, wodę, koce, namioty, odzież, lekarstwo, mleko i pieluchy dla małych dzieci. Tak naprawdę nie jest ważne, ile ofiarujecie – dziś każdy grosz dla nas i moich Rodaków z południa Chile ma wartość życia, które walczy ze śmiercią. Niełatwo jest prosić o pomoc, wiedząc, że wokół Was potrzeb wciąż jest tak wiele. Niełatwo jest wyciągać rękę, która czeka nie tylko na kromkę chleba i kubek wody, ale przede wszystkim na „kawałek” ludzkiego serca.
Czas, by zakończyć ten list. Jest godzina 3.20 nad ranem. Myślę o Was, bo w tej chwili budzicie się i wstajecie, by udać się na lekcje czy do pracy. Myślę także o tych, którzy jeszcze nie śpią, bo nie mają gdzie i boją się kolejnego wstrząsu. Ja zaraz udam się na spoczynek – oni jednak nie...

o. Adam Bartyzoł
misjonarz klaretyn

Numer i nazwa konta dla tych, którzy usłyszą nasz KRZYK NADZIEI O POMOC:

Adam Bartyzoł
ul. Poborzańska 7
03-368 Warszawa
Multibank
Rachunek złotówkowy: 59114020170000420207410873
Rachunek walutowy USD: 47114020170000451200600635
Rachunek walutowy EUR: 52114020170000431200600643
Kod SWIFT: BREXPLPWMUL

Informacje :
Wysypiska już nie straszą
Konopie na hałdzie
Astronautą być

Kultura:
Książka na wakacje!
Muzeum PRL-u
"Miasto Ruin" w 3D tylko w Multikinie!